O pochodzeniu Galla Anonima; Cieszybor
Pochodzenie autora pierwszej znanej nam kroniki Polski już od wielu lat nurtowało badaczy historii. Wiele było teorii mówiących o ojczyźnie kronikarza. Ja chciałbym przedstawić pogląd pana Tomasza Jasińskiego, o tym iż Gall Anonim pochodzi najprawdopodobniej z Włoch.
Jednak skąd wzięło się określenie Gall Anonim? Po raz pierwszy mianem Galla określił dziejopisarza Marcin Kromer. W przypisywanym mu rękopisie heilsberskim, a następnie tak samo nazwał go w swojej historii Polski. Jan Herbut ugruntował to sformułowanie i jako pierwszy nazwał kronikarza Gallem Anonimem. Natomiast pierwszy wydawca kroniki Lengnich doszukał się w Rocznikach Długosza wzmianki o niejakim Marcinie Gallu, który miał opisywać walki księcia Leszka syna Karola Wielkiego. Automatycznie utożsamił go z Gallem Anonimem. Dopiero Stanisław Kętrzyński w swej specjalnej rozprawie poświeconej kronice Polski sprostował skojarzenie Lengnicha, lecz uznał iż umownie pierwszego kronikarza Polski można nazywać Gallem Anonimem tak jak uczynił to Jan Herbut.
To określenie pozornie wskazuje nam pochodzenie pisarza. Naturalne jest skojarzenie Galla z Galią. Przez wiele lat uważano iż ojczyzną Galla jest Francja. Wymieniano różne regiony takie jak Le Mans, Tours, czy Orlean. Tą teorię popierał Marian Plezia. Pochodzenia Francuskiego doszukali się także S. Kętrzyński i T Tyc. Oni zaś wskazywali na klasztor św. Idziego w St. Gallen skąd Anonim miał trafić na Węgry do klasztoru w Samogyvar, później wraz z Krzywoustym do Polski. Tomasz Jasiński wskazuje jednak na zupełnie inne pochodzenie Galla Anonima - mianowicie na Włoch a konkretnie okolice Wenecji. Nie był on pierwszym badaczem wskazującym na ten region jako ojczyznę kronikarza, przed nim uważali tak J Szlachtowski i R Koepke.
Sam autor kroniki Polski pisze iż jest w Polsce 'obcym pielgrzymem' stąd pewność iż nie był on Polakiem. Od Galla wiemy także że spodziewał się dostać nagrodę za swoje dzieło i powrócić do swojego macierzystego klasztoru. Jasiński zwraca uwagę na opis słowiańszczyzny w kronice Ziemia słowiańska tedy, która na północy dzieli się czy też składa z takich osobnych krain, ciągnie się od Sarmatów, którzy zwą się też Getami, aż do Danii i Saksonii; od Tracji zaś poprzez Węgry - zajęte niegdyś przez Hunów, zwanych też Węgrami - a w dalszym ciągu przez Karyntię, sięga do Bawarii; na południu wreszcie wzdłuż Morza Śródziemnego poczynając od Epiru przez Dalmację, Chorwację i Istrię dobiega do wybrzeża Morza Adriatyckiego, gdzie leży Wenecja i Akwileja [i tam] graniczy z Italią. Autor znakomicie zna południowe obszary słowiańszczyzny, zwłaszcza tereny położone w pobliży Morza Adriatyckiego. Wymienia choćby Dalmację czy Chorwację, a także Istrię, mało znaczącą wówczas prowincję która znajdowała się pod wpływami Wenecji. W opisie znaleźć możemy także nazwy dwóch prowincji bizantyjskich to jest Epiru i Tracji. Jasiński zwraca uwagę na to że autor wymienia krainy według kolejności w jakim biegł szlak handlowy z Wenecji do Epiru. Sama Wenecja także jest wymieniana w tym fragmencie. Gdyby Gall był Francuzem przebywającym na Węgrzech miałby ogromne problemy by tak dokładnie opisać południowe tereny słowiańszczyzny. Najprawdopodobniej nie wspomniałby Epiru, Tracji czy mało znaczącej wówczas Istri. Powinien wymienić kraje ważniejsze dla Węgier jak Słowenia czy Bułgaria, których w opisie brak. Kolejnym argumentem Jasińskiego jest opis króla Węgier - Piotra Wenecjanina. Król ten według Galla Anonima miał być inicjatorem budowy wspaniałego kościoła Św. Piotra w Bazoarium . Miał także być dobrodziejem Piastów gdyż mimo próśb Czechów, wypuścił księcia Kazimierza dając mu także stu zbrojnych. Kronikarz daje czytelnikom do zrozumienia, że gdyby nie dobra wola Piotra Wenecjanina to Piastowie nigdy nie powrócili by na tron Polski. Dziwne jest to iż Gall ukazuje Piotra w o wiele lepszym świetle niż Św. Stefana, który jak wiadomo cieszył się wielka sympatią zleceniodawcy napisania kroniki, czyli Bolesława Krzywoustego. O szacunku jakim darzył Św. Stefana Krzywousty może świadczyć choćby wiadomość w kronice iż książę urodził się w dniu Św. Stefana oraz wzmianka o pielgrzymce tegoż władcy do grobu świętego. Według Jasińskiego nie ulega wątpliwości fakt, że opis Piotra Wenecjanina nie powstał z perspektywy węgierskiej, gdyż w źródłach węgierskich król ten przedstawiony został jako awanturnik i wróg Węgier. Gall sympatię do tego władcy mógł przenieść z Wenecji lub innego miasta podporządkowanego Wenecjanom. Tomasz Jasiński zauważa także, że formuła dokumentowa 'Humillime devotionis obseqium' użyta przez Galla w ułożonym przez niego liście do opata klasztoru Św. Idziego jest identyczna z formułą używaną przez Piotra Damieniego. Należy także zwrócić uwagę na to że właśnie Piotr Damieni, Benzo Albiensis wywodzący się z Północnych Włoch, a także Gall posługują się trocheicznym jedenastozgłoskowcem.
W kronice Galla zauważyć można także liczne opisy, które wskazują na to że kronikarz był jakoś związany z morzem. Choćby bardzo realistyczne porównanie do żeglarza w łodzi na wzburzonym morzu, czy pieśń która mieli śpiewać rycerze Bolesława Krzywoustego po zdobyciu Kołobrzegu. Gdzie występuje zwrot 'naszym przodkom wystarczyły ryby słone i cuchnące'00 wskazuje, że mnich przed przybyciem do Polski przyzwyczajony był do jedzenia świeżych ryb.
Dowodem na to, że Gall najprawdopodobniej pochodził z Wenecji jest także niesamowite podobieństwo do 'Translacji Św. Mikołaja' autorstwa jak się przyjmuje anonimowego mnicha z klasztoru Św. Mikołaja na Lido niedaleko Wenecji. Dzieło to opisuje wyprawę Weneckiej floty do Ziemi Świętej, zdobycie relikwii Św. Mikołaja i oblężenie Hajfy. Jasiński przytacza badania Danuty Borawskiej i Mariana Pluzi, którzy zauważają ogromne podobieństwo w stylu pisania Translacji i Kroniki Polski. Oba dzieła napisane są rymem dwuzgłoskowym. Równie często w obu przypadkach pojawia się przytaczanie listów, mów i odezw. Autor Translacji tak samo dobrze zna słynny szlak handlowy z Wenecji do Tracji. Nie ulega wątpliwości, że autorami były osoby z tego samego kręgu kulturowego lub autorem jest jedna osoba. Za ta teoria opowiada się Tomasz Jasiński.
Po licznych badaniach nad rytmiką i stylem pisarskim Kroniki Polski i Translacji doszedł on do wniosku, że Gall działał nie tylko w Polsce, ale także w Wenecji, Francji, a biorąc także sentyment który zauważa badacz także w Dalmacji. Gall wspomina Dalmację w Kronice Polski dwa razy. Pierwszy przy opisie słowiańszczyzny, a po raz drugi przy opisie zdobycia Białogardu na Pomorzu. Nie wymienia co prawda nazwy Dalmacja, lecz nazywa Białogard - Albą, co według Jasińskiego jest nawiązaniem do Biogradu na Moru królewskiego miasta w Dalmacji. Zabieg ten miał dodać splendoru zwycięstwu Księcia Bolesława. Kolejnym dowodem na związki Galla z Dalmacja widzimy w pieśni żałobnej ku czci Bolesława Chrobrego, która kończy się słowami 'czy kto rodem jest z słowiańskich, czy z łacińskich włości'. Przez wiele lat nie potrafiono zrozumieć czemu Gall takimi słowami zakończył pieśń, gdyż w Polsce było bardzo niewielu ludzi pochodzenia romańskiego czyli 'z łacińskich włości' Wszystko wskazuje na to iż kronikarz zastosował zwrot formularzowy uzywany w Dalmacji i krajach ościennych, gdzie Słowianie byli równie liczną grupą co ludność romańska.
Wszystko wskazuje na to iż Gall Anonim najprawdopodobniej wywodził się z Wenecji lub regionu będącego pod silnymi jej wpływami. Tomasz Jasiński sugeruje, że kronikarz pochodził z Zadaru w Dalmacji i dokształcił się w Wenecji lub był z pochodzenia Wenecjaninem i pobyt w Dalmacji miał na niego duży wpływ.
Pasja w średniowiecznym stylu; Edyta Molęda /Głos Ziemi Cieszyńskiej 18.03.2011
